Pokazywanie postów oznaczonych etykietą media. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą media. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 marca 2007

Hipokryzja rzecznika prezydenta miasta Krakowa

Kilkanaście dni temu dziennikarzom gazety "Fakt" zakazano wstępu na salę obrad. Gazeta Krakowska opisała sprawę niechęci Jacka Majchrowskiego do reporterów "Faktu" oraz przedstawiła prawdopodobne przyczyny decyzji Prezydenta Krakowa wraz z komentarzem Redaktora Macieja Kwaśniewskiego. Parę dni później Gazeta Krakowska opublikowała sprostowanie, napisane przez rzecznika prezydenta miasta. Sprostowanie wydaje mi się hipokryzją i mija się z prawdą. Czy mam rację?

Wg. rzecznika prezydenta miasta Pana Helbina redaktor Kwaśniewski:
- podaje nieprawdziwe powody stojące u podstaw decyzji Prezydenta Krakowa

Kwaśniewski pisał:

Jeżeli jednak ktoś uznał, że karą za niepoprawne teksty jest niewpuszczanie dziennikarza, na salę obrad rady miasta, to znaczy, że ktoś nie rozumie nie tyle prawa co podstawowych zasad demokracji.


Helbin odpisał, że:

Podstawowym i jedynym powodem decyzji w sprawie dziennikarzy "Faktu" była troska o prawidłowy i niezakłócony przebieg sesji Rady Miasta Krakowa. Prezydent Krakowa podjął ją wspólnie z Przewodniczącym Rady – po licznych sygnałach radnych i innych osób uczestniczących w pracach krakowskiego samorządu, skarżących się na niestosowne, a często wręcz prowokacyjne zachowania dziennikarzy tej gazety.


Gdyby takowe prowokacyjne i niestosowne zachowania naprawdę miały miejsce, myślę że już dawno przeczytalibyśmy o nich w konkurencyjnych gazetach. Rzecznik prasowy Prezydenta na pewno by je ujawnił, by wzmocnić swój przekaz w postaci sprostowania prasowego.

Wg. Helbina, redaktor Kwaśniewski:
Myli się także pisząc, że prezydent ogranicza dostęp dziennikarzom "Faktu" do prac krakowskiego samorządu. Mogą oni swobodnie śledzić sesje Rady Miasta Krakowa z balkonu dla gości.


Niezrozumiałe dla mnie w tym sprostowaniu jest to stwierdzenie.. Czy nie jest ograniczeniem zakaz wstępu dziennikarzy na sale obrad tak jak innym dziennikarzom? Wszak jak sama nazwa wskazuje galeria dla gości z której obrady krakowskiego samorządu mogą śledzić dziennikarze "Faktu", jest przeznaczona dla publiczności, a miejsce dla dziennikarzy jest miejscem osobnym.

Poza tym Pan Helbin o "Fakcie" pisze że jest w nim:
Brak rzetelnej informacji o istotnych dla mieszkańców sprawach i problemach omawianych podczas sesji.


Ciężko mi się odnieść do tego fragmentu. Nie czytam "Faktu". Stwierdzenie to wygląda na tzw. dołożenie dziennikarzom "Faktu" i zdyskredytowanie ich pracy w oczach opinii publicznej.

Ciekaw jestem dlaczego Pan Helbin odniósł się tylko do komentarza Redaktora Macieja Kwaśniewskiego, a nie do artykułu, który nad nim widniał, i wyjaśniał wszystkie kwestie co do których miał zastrzeżenia Pan Helbin.

Fragment artykułu z Gazety Krakowskiej (15 marzec 2007)
Krakowscy dziennikarze gazety "Fakt" mogą śledzić sesję rady miasta tylko z galerii dla publiczności. Prezydent Jacek Majchrowski jedynie reporterom tej redakcji zabronił wstępu na salę obrad, argumentując, że przeszkadzają w pracy radnym. Tymczasem radni, niezależnie od opcji politycznej, zapewniają, że "Fakt" wcale im nie przeszkadza. (...) Rzecznik prezydenta Marcin Helbin twiedzi jednak, że radni zachowują się w sposób dwulicowy, ponieważ najpierw narzekają, że dziennikarze "Faktu" przeszkadzają im w pracy, a potem stają w obronie tej redakcji. Pytany przez "GK" o nazwiska dwulicowych radnych, odparł, że ich nie poda, bo nie jest pewien, czy radny chcieliby je ujawnić. Wczoraj dziennikarzom "Faktu" także nie udało się dotrzeć na salę obrad. Przed każdym z trzech wejść dostępu broniło po trzech strażników miejskich.


Komentarz Redaktora Macieja Kwaśniewskiego:
W każdej chwili któryś z naszych tekstów może się nie spodobać urzędnikom. Dziś dotyczy to "Faktu", jutro "Gazety Wyborczej", "Dziennika Polskiego" i "Gazety Krakowskiej". Pojutrze władzy nie spodoba się obywatel, który krzywo spojrzał. Nie ma tu wyjątków. Jeżeli jednak ktoś uznał, że karą za niepoprawne teksty jest niewpuszczanie dziennikarza na salę obrad rady miasta, to znaczy że ktoś nie rozumie nie tyle prawa, co podstawowych zasad demokracji. W Polsce mieliśmy do tej pory do czynienia z kilkoma podobnymi incydentami, ale wszystkie dotyczyły głębokiej prowincji, gdzie władza zżarta była korupcją. Mam nadzieję, że krakowski przykład okaże się incydentem, który łącznie z nazwiskiem pomysłodawcy trafi do podręczników dziennikarstwa, komentarzy do prawa prasowego, ustawy o dostępie do informacji publicznej i samorządzie terytorialnym. Posłuży jako przykład źle zrozumianych zasad demokracji. I to w Krakowie!!! Na koniec sentencja do wycięcia i powieszenia nad biurkiem. Polityk narzekający na media jest jak żeglarz narzekający na fale.



Sprostowanie Marcina Helbina, rzecznika prasowego prezydenta Miasta Krakowa (Gazeta Krakowska 22 marzec 2007):
Gazeta Krakowska z 15 marca br. Publikuje komentarz redaktora Macieja Kwaśniewskiego "Wszyscy jesteśmy z Faktu". Autor bierze w nim w obronę dziennikarzy "Faktu", "ukaranych" przez Prezydenta Krakowa odmową kart wejścia do sali obrad Rady Miasta Krakowa, jakoby za 'niewygodne teksty' pod swoim adresem. W swoim komentarzy redaktor Kwaśniewski, nie ustrzegł się nieścisłości. Co więcej podaje nieprawdziwe powody, stojące u podstaw decyzji Prezydenta Krakowa. Myli się pan Redaktor pisząc, że decyzja Prezydenta to reakcja na "niewygodne teksty", które "nie podobają się urzędnikom". Nikt nie przeszkadza dziennikarzom tej gazety w publikowaniu materiałów prasowych, które uznają za stosowne i nie ingerują w ich treść. Takie prawo daje im ustawa Prawo Prasowe. Podobnie jak władzom Krakowa, ta sama ustawa, daje prawo do reakcji na nieścisłe czy nieprawdziwe treści zawarte w tych materiałach. Z prawa korzystamy, śląc do redakcji "Faktu" sprostowania za każdym razem kiedy w materiałach prasowych tej gazety podawane są nieprawdziwe informacje o samorządzie Krakowa. Podstawowym i jedynym powodem decyzji w sprawie dziennikarzy "Faktu" była troska o prawidłowy przebieg sesji Rady Miasta Krakowa. Prezydent Krakowa podjął ją wspólnie z Przewodniczącym Rady – po licznych sygnałach radnych i innych osób uczestniczących w pracach krakowskiego samorządu, skarżących się na niestosowne, a często wręcz prowokacyjne zachowania dziennikarzy tej gazety. Redaktor Kwaśniewski myli się także pisząc, że prezydent ogranicza dostęp dziennikarzom "Faktu" do prac krakowskiego samorządu. Mogą oni swobodnie śledzić sesje Rady Miasta Krakowa z balkonu dla gości. Trudno stwierdzić, czy z tej możliwości korzystają, bo w gazecie brak jest rzetelnej informacji o istotnych dla mieszkańców sprawach i problemach omawianych podczas sesji. Jedną z zasad demokracji jest nieskrępowany dostęp do informacji publicznej. Prezydent tej normy nie łamie. Jednak podstawowym fundamentem ładu demokratycznego jest przestrzeganie ogólnie przyjętych zasad i porządku, a te były wielokrotnie przez dziennikarzy "Faktu" łamane.

niedziela, 21 stycznia 2007

Michnik w Krakowie - "Wściekłość i wstyd"

W ubiegłą niedzielę (21 I 2007), Adam Michnik spotkał się ze studentami w Krakowie w Audytorium Maximum (UJ). Spotkanie było poświęcone jego książce "Wściekłość i wstyd". Z sali padały pytania, a naczelny Gazety Wyborczej nie raz wdał się w dyskusję ze słuchaczami.





"Wściekłość i wstyd" to zbiór esejów napisanych przez Michnika w których dominuje tematyka poświęcona kształtowaniu się polskiej demokracji po 1989r. Naczelny Gazety Wyborczej pisze o stereotypach i postawach Polaków. Omawia nasz stosunek do państwowości, a także przedstawia powinności inteligencji

Adam Michnik: Ta książka jest dla mnie dlatego ważna, że jest ona moim głosem w sporze, który się dziś w naszym kraju toczy. Jest ona upomnieniem się o pewien sposób myślenia, mówienia i pisania o współczesności i naszej historii o naszym marzeniu o przyszłości.

Co ciekawego ma do powiedzenia? Redaktor naczelny wyjaśnia na okładce swojej książki:

Być może najważniejszym przesłaniem XX stulecia jest wiedza o tym, że oczyszczenie świata z grzechu jest niebezpiecznym urojeniem umysłu spragnionego dobra - jesteśmy skazani na niedoskonałość. Dlatego demokracja nie jest czarna ani biała, ani czerwona. Demokracja jest szara, powstaje z trudem, a jej wartość i smak rozpoznaje się najlepiej, gdy już przegrywa pod naporem czerwonych, białych bądź brunatnych idei radykalnych. Bądź tedy pobożny, niepokorny inteligencie, ale nie wyrzekaj się sceptycyzmu - choćby w świecie politycznych zaangażowań. [...] Bowiem przeznaczeniem twoim nie jest ani świętowanie politycznych wiktorii, ani schlebianie własnemu narodowi. Masz dochować wierności sprawom przegranym, mówić rzeczy nieprzyjemne, budzić sprzeciw. Masz zbierać cięgi od swoich i obcych - bo tak tylko zdobędziesz dobro, którego nie zdobędziesz". - Adam Michnik.
Młodzież Wszechpolska rozdaje ulotki przed spotkaniem z Michnikiem

Podczas spotkania, Młodzież Wszechpolska wdała się w dyskusję z jak to określili na swoich ulotkach rozdawanych przed Audytorium Maximum"obrońcą katów z UB"...

Wszechpolacy rozdawali dwustronnie zadrukowane ulotki. Na pierwszej stronie widniało czarno-białe zdjęcie Michnika, a pod nim cytat "Nam nie jest wszystko jedno" A. Michnik. Poniżej cytatu napisali:
- obrońca katów z UB
- przyjaciel aparatczyków z PZPR
- pierwszy cenzor III RP
Żeby nie było wątpliwości na dole ulotki umieścili logo swojej organizacji oraz adres internetowy www.ma.wszechpolacy.pl oraz numer telefonu 510 058 795.

Gdy obrócimy ulotkę na drugą stronę znajdziemy cytaty Michnika oraz, kto i co powiedział o Michniku. Znajdziemy również informacje o rodowodzie komunistycznym, oraz o przynależności Michnika do ugrupowań komunistycznych. Młodzież Wszechpolska również nazywa Michnika "zdrajcą przyjaciół".

Michnik powiedział:
- należałem do komunistów w sześćdziesiątych latach. Nie będe ukrywał, że coś mieliśmy wspólnego z trockizmem. Uważałem, że komunistyczna Polska to moja Polska.
- Normalny człowiek z normalnego domu kiedy kończył szkołę, wiedział, że ci rządzący komuniści to są oprawcy, zbrodniarze, że mogą zabić, złamać życie. To rodziło strach. Ja uważałem, że komuniści wprawdzie popełniają błędy ideologiczne, bo nie dość uważnie przeczytali Marksa i Lenina, ale że to da się naprostować. Wystarczy ich trochę oświecić, przekonać, zmusić do czytania (...)
- Tradycyjnie przywykliśmy sądzić, że religijność i Kościół to synonimy wstecznictwa i tępego Ciemnogrodu. Z tej perspektywy wzrost indyferentyzmu religinego traktowany był przez nas jako naturalny sojusznik umysłowego i moralnego postępu.
- Generał Kiszczak jest człowiekiem honoru
- Odpieprzcie się od generała! (Jaruzelskiego)
- Uwłaszczenie nomenklatury, a także nowej biurokracji jest faktem (...). Nie myślę, by była to zbyt wysoka cena za rozbrojenie sił "starego porządku" i wpisanie ich w system demokracji parlamentarnej i gospodarki rynkowej
- Najświetlejsze umysły na Zachodzie popierały komunizm
O Michniku powiedzieli:
- Michnik jest manipulatorem. To jest człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny (Zbigniew Herbert)
- Adam Michnik cacka się ogromnie ze swoim ciągle podkreślanym marksizmem i "(...) Nie żal mi tych maniaków, wszystkich dyskutujących o "dyktaturze proletariatu" do ciupy i kwita! (...) Michnik to totalitarysta. Demokratą jest ten, kto jest po mojej stronie. Kto ze mną się nie zgadza, jest faszystą i nie można mu podać ręki. A tylko Michnik wie, na czym polega demokracja i tolerancja. On jest tutaj sędzią alfą i omegą (Stefan Kisielewski)
- W innym układzie, w państwie lustrującym i dekomunizującym jego gazeta nie byłaby tak znacząca. Do polskiej inteligencji dotarłaby inna prawda, która stałaby się politycznie poprawną. A "Wyborcza" stoczyłaby się do roli "Trybuny" (...) nie byłby tak potężny przyjmuje postawą chuligana, który napada na przechodnia i jednocześnie krzyczy "ratunku! Policja!" (...) niewielu ludzi ma taki udział w szerzeniu nienawiści w życiu publicznym, jak Adam Michnik. Na pewno zaś nikt nie potrafił łączyć jej krzewienia z zapewnieniami o własnej szlachetności. (Lech Kaczyński)
- Mamy prawo sądzić, że jest pan kupiony (górnicy z kopalni "Wujek")
Rodowód komunistyczny: ojciec - Ozjasz Szechter działacz Komunistycznej Partiii Zachodniej Ukrainy domagającej się wcielenie ziem polskich do ZSRR, matka - Helena, autorka kłamliwych komunistycznych podręczników do historii, brat - Stefan, sędzia stalinowski, autor wielu wyroków śmierci na żołnierzach AK. Michnik wielokrotnie ich usprawiedliwał i mówił, że jego brat był nieświadomy, a rodzice byli polskimi patriotami.
Michnik komunista: w młodości działacz "Czerwonego Harcerstwa", potem zwolennik trockizmu i przeciwnik Kościoła. Od zawsze stał na straży interesów SB i byłych aparatczyków PZPR broniąc ich w swojej "Gazecie". Zawzięcie atakował lustrację i dekomunizację. Swoich przeciwników oskarżał o "oszołomstwo" i "antysemityzm" nie używając przy tym racjonalnych argumentów. Przyznaje sie do bliskiej znajomości z Jerzym Urbanem, Wojciechem Jaruzelskim, Mieczysławem Rakowskim i Aleksandrem Kwaśniewskim, z którym już dawno chciał założyć wspólną partię.
Zdrajca przyjaciół: po roku 1989 atakował tych, którzy mu wcześniej pomagali: Jerzego Giedorycia, ks. Henryka Jankowskiego, Lecha Wałęsę, Gustawa Herlinga-Grudzińskiego, Zbigniewa Herberta, hierarchów Kościoła Katolickiego.

Mój komentarz: Michnik to osoba bardzo inteligentna. Dało się to wyczuć na spotkaniu z nim. Inteligentne riposty na odpowiedzi słuchaczy. Nie chcę brać tego pana w obronę, ale również nie podzielam opinii Wszechpolaków. Uważam że w Polsce panuje demokracja, której bardzo istotnym elementem jest pluralizm, czyli wolność wyrażania różnych poglądów. Michnik, ma prawo do swoich poglądów. Nikt jednak nie ma prawa do szkalowania innych osób. Właśnie tak postąpiła MW, która oskarża Michnika, nie podając jasnych i rzeczowych faktów. Postanowiłem je sprawdzić w wikipedii pod hasłem Adam Michnik. Owszem okazało się, że był on członkiem " Hufca Walterowskiego ZHP", jednakże nie było to "Czerwone harcerstwo" jak określają to Wszechpolacy... zresztą co oznacza termin "czerwone harcerstwo"? Domniemam, że komunistyczne harcerstwo, jednak ... z mojej wiedzy wiem, że w Polsce nigdy nie było komunizmu, a jedynie (aż) socjalizm. Szkoda również, że Wszechpolacy nie napisali o tym, że Michnik w okresie PRL, siedział w więzieniu:
Wikipedia.pl: "W marcu 1968 roku został ostatecznie relegowany z uczelni za aktywny udział w tzw. Wydarzeniach Marcowych, czyli protestach studentów i środowiska akademickiego, zapoczątkowanego zdjęciem przez cenzurę inscenizacji "Dziadów" Mickiewicza ze sceny Teatru Narodowego. Wkrótce po relegowaniu został aresztowany i skazany na 3 lata więzienia za "wybryki chuligańskie", polegające w istocie na uczestniczeniu w Wydarzeniach Marcowych."
MW, nie napisała również nic o jego działalności opozycyjnej oraz o wielu innych pozytywnych aspektach z życia publicznego Michnika. Bo na pewno nie jest publicznym życiem, los jego rodziny. Mogę powiedzieć, że prawda przedstawiona na rozdawanych przez MW ulotkach, jest nieprawdą. Jest to informacja nieobiektywna i nierzetelna. Uważam również, że podawanie informacji niepełnych, stronniczych o innych osobach przez różne organizacje polityczne powinno być karane grzywną.

Przeczytaj również:

-> Gazeta Wyborcza: Spotkanie z Adamem Michnikiem w Auditorium Maximum UJ

-> Lewica.pl: Recenzja książki "Wściekłośc i wstyd"